Bibeloteka

Bibeloteka

nie tylko o zbędnych ozdobach, ale o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

piątek, 23 września 2016

Dyniowe szaleństwa...

Cześć!
Różnokolorowe wrzosy, błyszczące papryczki, matowo-fioletowe winogrona, żółciutkie słoneczniki, jesień oferuje nam tak wiele barw, zapachów i smaków, że można jej chociaż na moment wybaczyć zmianę pogody, ubraniowe cebulki i choć trochę za te wszystkie dary polubić.
W słońcu nie czuje się chłodu, ale wystarczy, że na chwilę zniknie za chmurami, a kości przenika zimno, cieszmy się więc  ciepłymi promieniami  jak najdłużej.
Nadeszła pora dyniowych aranżacji:





Ta rodzinka sympatycznych Jeży już się kiedyś pojawiła w moim ogrodzie, bardzo się ucieszyłam widząc ją teraz w dobrym zdrowiu, chociaż dzieciątkom masy mięśniowej nie przybyło, a może to już drugie pokolenie rośnie? Ciekawskie istotki pewnie się dowiedziały, że tym dużym, których widują czasami w ogrodzie przysługują  dodatkowe  korzyści  na kolejne dzieci, chyba pomyślały, że też się załapią ? Takie to zmyślne zwierzątka.
Pogoda piękna, samochodu nie widać na podwórku, to znaczy, że ludzie wyjechali, więc jeżowa starszyzna postanowiła wyruszyć z norki na poszukiwanie zimowych zapasów, bo noce nagle zrobiły się chłodne, a przecież nie wiadomo, czy zdążą przed deszczami zaopatrzyć spiżarnię. Chyba się nie spodziewały, że je  przyłapię na gromadzeniu zapasów, ale ich widok mocno mnie rozczulił.
Rodzice i dziadkowie pokazali już jeżątkom  grzyby, które mimo pięknego wyglądu nie nadają się do jedzenia, przestrzegali przed podnoszeniem większych dyniek, ale pozwolili potoczyć  orzechy do spiżarni.
Rodzice zabrali się za trudną do przeniesienia dynię, zdążyli ją umieścić na drewnianej karpie i wspólnymi siłami dotoczą ją  do jesiennych skarbów, długo wytrzyma i wystarczy na długie zimowe wieczory. Winogronka też nadają się do przechowania, chociaż są mniej trwałe.
 

O tej porze roku fantastycznie smakuje zupa krem z dyni, obowiązkowo z kleksem jogurtu i prażonymi pestkami dyni. Wykorzystałam ciasto francuskie, rozłożyłam  słoną szynkę, pokroiłam na 6 części, zawinęłam w rulony, posmarowałam jajkiem   i znowu wyszło szybkie danie. A jakie pyszne i pożywne!




Mam do Was taką sprawę, zauważyłam na kilku lubianych blogach swoje zniknięcie wśród obserwujących, to nie ja się z nich usunęłam,  będę się uzupełniać...
Serdeczności przesyłam wszystkim zaglądającym, dziękuję za wszystkie  Wasze miłe słowa, aż mi się chce biegać z aparatem i wymyślać te bajeczki.:)

sobota, 17 września 2016

Do trzech razy sztuka - wianki

Witajcie, kochani.
Jestem ciekawa, czy cieszycie się spóźnionym latem, czy jest ono dla Was przekleństwem? Dla mnie każda  pogoda jest dobra, pod warunkiem, że mam zapewnione ciepełko dla ciała, bo na zimno mam uczulenie.
Siły twórcze dopadają mnie fazami, tym razem padło na wianki i wreszcie zmierzyłam się z wiankami papierowymi, oczywiście nie mogłam poprzestać na jednym. Od dawna się przymierzałam, ale ciągle były sprawy ważniejsze, zresztą myślę, że wszystko pojawia się w naszym życiu w odpowiednim momencie, przynajmniej mam taką nadzieję. W naszym domu kawę parzymy w prostym zaparzaczu z Ikei, czyli nie używamy filtrów,  więc  kupiłam, niestety, prostokątne filtry do herbaty,  które podczas składania bardzo się spłaszczyły i całość wyszła smutno. Znalazłam niemiecką książkę kucharską, której na pewno nie przeczytam i zdecydowałam się (naprawdę z bólem serca, bo książki kocham) przeznaczyć kilka kartek  na wykończenie wianka, dodały trochę kolorytu, ale to nie było do końca  to, o co mi chodziło.



Pewnie odgrzewam dawno minione tematy, ale trudno, takie wianki podobały mi się zawsze, widziałam je na wielu blogach, nie  podam na jakich, bo było ich sporo. Tutorial pokazała Cat-arzyna .Poszperałam tu i ówdzie i w końcu znalazłam też odpowiednie filtry.  Tyle, że w kolorze papieru pakowego. Na szczęście kocham kolory w detalach i  czerwień pasuje do tego wianka   idealnie.
 

Przy okazji  znalazłam sposób na ozdobienie tego surowego świecznika.


Przy kolejnej próbie w końcu  chyba się udało? Pasuje wszędzie. Jak myślicie?


Bukiet róż  dla Was z podziękowaniami za odwiedziny i komentarze.
Życzę Wam miłego weekendu i wszystkiego najlepszego na najbliższe już smutnawe dni.:))

środa, 7 września 2016

Jak wykorzystać muszle- 6 pomysłów

Witajcie, kochani.
Serdecznie Wam dziękuję za zaglądanie do mnie i za bardzo miłe komentarze.
Już pisałam, że napady robótkowe  miewam fazami, ostatnio było szycie  poszewek, a od pewnego czasu znowu  nie dają mi spokoju muszle i muszelki, ciągle coś wymyślam, tym bardziej, ze  znalazłam w necie fantastyczne inspirujące pomysły.
Już kilka razy pokazywałam ozdoby z muszli, które bardzo lubię, bo są  wdzięcznym materiałem do prac ręcznych. Do tej  pory zrobiłam kilka    wianków , oraz inne ozdoby. Ponieważ  z założenia na tym blogu są tylko moje zdjęcia, tak jest i tym razem.
1. Muszle ze światełkami.


Taki widok na kuchennym parapecie od razu przypomni o wakacjach.


2. Muszle ze świeczkami. Zamiast światełek  użyłam wysokich  świeczek




3.  Na starym słomkowym kapeluszu wianek z muszelkami


 

4. Te  same kieliszki odwrócone na podstawce, a na nich świece



5. Nawet bez światełek muszelki "wyglądają "


6. Serduszko -zawieszka, przy którym bardzo się odstresowałam.



Podejrzewam, że to jeszcze nie koniec muszelkowych robótek. Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko.
U mnie kwitną zimowity, a to znaczy, że nadchodzi Pani Jesień, lubicie tę porę roku?



środa, 31 sierpnia 2016

Hortensje i poduszki...

Cześć.
Na starsze lata opanował mnie pracoholizm,  nie  zawsze tak miałam, bo młodość miałam chmurną i burną, a nawet powiedziałabym durną. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że chwile spędzone przy maszynie, albo z pędzlem w ręku, a jeszcze lepiej ze szpadlem w ogrodzie będą mi sprawiały tyle radości, popukałabym się w głowę. Każdy wiek ma swoje prawa, na szczęście osiągnęłam taki stan, że nic nie muszę, tylko sama chcę. Myślałam, że będę bardzo dużo czytać, czytam, ale nic mnie nie zachwyca tak, jak kiedyś miało to miejsce. Budzę się rano i nie wiem,  co schwycić, czy szycie, czy malowanie, czy pędzić do ogródka? Czasami wszystko się układa i szybko widać efekty, a czasami z tego niezdecydowania  chwytam aparat i pstrykam zdjęcia. A to hortensjom zrobię sesję, a to poganiam światło pełzające po domu, a to w ogrodzie znowu coś znajdę do utrwalenia, aż w końcu jakiś pomysł we mnie dojrzewa i wiem, co mam zrobić. W ostatnim tygodniu opanowały mnie poduszki w stylu trochę vintage, trochę romantycznym z falbankami.









Moja najprostsza metoda na szybki deserek: na pokrojone ciasto francuskie kładę owoce w kawałkach, tu akurat pokrojone śliwki,  posypuję cynamonem i odrobiną cukru, razem z papierem wsuwam do piekarnika (170st.) i w ciągu 20-25 minut gotowe, bardzo lubię takie proste rozwiązania.
Kochani, z  nadzieją, że lato jeszcze się nie kończy serdeczności Wam zostawiam i  życzę przyjemnych dni.:))


czwartek, 25 sierpnia 2016

Warszawskie koncerty na upał i burzę


Witajcie, kochani. 
Jeśli lubicie muzykę i kwiaty, zapraszam na dzisiejszy post, jeśli nie, to też zapraszam. Czasami tak się składa, że zupełnie przypadkowo trafiam na ciekawe imprezy, tym razem trochę zaplanowałam niedzielny odpoczynek w Warszawie. Piękna pogoda w ostatnią niedzielę sprzyjała spacerom, w planie mieliśmy koncert Filharmonii Narodowej, Łazienki i Ogród Botaniczny. Zaczęliśmy od śniadania na Mokotowie. Żałuję, że nie mam w sobie tyle odwagi, żeby pstrykać zdjęcia ludziom, ale to miejsce  i bardzo rodzinny klimat warto było utrwalić, ogromna ilość ludzi i straganów z żywnością, a wszystko w parku przy Puławskiej naprzeciwko   Królikarni.



 
O 12.00 po drugiej stronie ulicy, w Królikarni w każdą niedzielę sierpnia odbywają się koncerty muzyki poważnej. Trafiliśmy na koncert Orkiestry Filharmonii Narodowej pod dyrekcją  Jacka Kaspszyka. Usłyszeliśmy  Uwerturę Coriolan   i Koncert skrzypcowy Ludwika van Beethovena z solistką Marią Machowską.
Jeśli komuś nie wystarczyło krzeseł,  można było rozłożyć na trawie koc, gazetę, cokolwiek, byleby siedzieć, bo koncert trwał ponad godzinę. Cały trawnik był zajęty, rosnąca pośrodku stara jabłoń zapewniła wystarczającą ilość cienia siedzącym i leżącym, wkrótce cały trawnik  zapełnił się ludźmi. Koncert prowadził. p. Paweł Sztompke.
Kochani, jeśli chcielibyście być na takim koncercie,  to w następną niedzielę o  12.00 Orkiestra Symfoniczna i Chór  Filharmonii Narodowej (150 osób) zaprezentują  IX Symfonię Beethovena. Są chętni?
 28 sierpnia odbędzie się również  koncert z cyklu  W Brzask o godz. 5 rano!!!To na pewno nie dla mnie.


W oczekiwaniu na Koncert Chopinowski o 16.00 zwiedziliśmy po raz pierwszy   Ogród Botaniczny UW, który mieści się w Łazienkach. Muszę się przyznać, że było to dla mnie bardzo ważne przeżycie, bo natknęłam się na przepiękne kwiaty, które noszą nazwę georginie. Pamiętam doskonale, że były to ukochane kwiaty mojej Babci Stefci,  która tak nazywała dalie, do tej pory nie wiedziałam, że georginie i dalie to jedno( ale jak się kocha japońskie ogrody, to nie dziwi)
Georginie rzuciły na mnie urok, oczarowały nie tylko z sentymentu, ale są tu  naprawdę  bardzo wysokie i bujne egzemplarze z ogromnymi kwiatami.




 Bardzo ciekawe pomysły do wykorzystania we własnym ogrodzie, prosty domek dla pogromców mszyc i pięciogwiazdkowy hotel dla owadów

Kiedy nagle  niebo się  dosłownie otworzyło i zaczęła się ulewa,  byliśmy już na szczęście w Oranżerii.
O 16 już nie tylko lało, ale i grzmiało i  błyskało. Napstrykałam trochę zdjęć w Oranżerii, ale pokażę je innym razem, przez ulewę spóźniliśmy się na Koncert Chopinowski, ale ludzie mimo deszczu wędrowali w kierunku pomnika Chopina. Niektórzy zatrzymywali się na dłużej, inni przemykali w pośpiechu uciekając przed deszczem. Już  kiedyś pisałam post o koncercie w Łazienkach
Tym razem grał p. Rafał Łuszczewski, czarowny klimat w Łazienkach bez względu na pogodę zapewniony, po prostu Chopin tak działa.


Kochani, życzę Wam pięknej pogody, cudownego wypoczynku i serdeczności wszystkim zaglądającym do Bibeloteki przesyłam.:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...