Bibeloteka

o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Schody, schody, schody...

Wreszcie są po półrocznym mieszkaniu w nowym  miejscu mogę napisać, że  mieliśmy prawdziwe  schody z tymi  schodami. Schody są dwubiegowe ze spocznikiem (opanowałam trochę fachowej terminologii)  Chciałam mieć swoje wymarzone  w stylu angielskim, trochę staromodne, ale pasujące do wnętrza.
Widziałam oczami wyobraźni moje piękne schody, drewniane z białymi podstopniami z mdf-u i białymi policzkami, jak sunę po nich leciutko na górę, a schodząc spływam niczym powiewna  tkanina...
Od dawna wiedziałam jak mają wyglądać , ale po drodze musiałam podjąć kilka decyzji, na które początkowo nie zwróciłam uwagi, kupiliśmy gotowy budynek, który nie jest wzorcowo wybudowany. Wybierając i decydując się na schody nie wiedziałam, że już wylane schody betonowe nie dość, ze są wąskie, to mają różne wysokości i nagle zobaczyłam, że moje wymarzone podstopnice w białym kolorze są wyższe i niższe, różnica kilku centymetrów  widoczna „gołym okiem” a więc groźna dla zdrowia,  a nawet życia. Perspektywa połamanych nóg, potłuczonych głów skłoniła mnie do  spojrzenia w oczy fachowca i decyzję: Tak zostać nie może!
Na co stolarz  spokojnie stwierdził: uprzedzałem, że schodów nie będę wyrównywać! Zatkało mnie, może i mówił, ale byłam tak zaaferowana, że tego nie pamiętam,  na szczęście zdecydował się na poprawki, dodając kolejne  deseczki na schody udało mu się wyrównać ich wysokość.
Kolejne dni pracy,  przyklejanie i czekanie aż się zwiążą, szło wszystko powolutku, ale starannie, ponieważ był to okres świąteczny, wszystko działo się z przerwami, sprzątałam przed stolarzem i po stolarzu, przed świętami i po świętach, na szczęście to już za nami.  Gotowe tralki już czekały na montaż, ale jeszcze  decyzja, z której strony zamontować poręcz do półpiętra, miała być po lewej  stronie, ale tu mamy słabą ściankę z płyty kartonowo- gipsowej, więc poręcz musi być po prawej. Z półpiętra na pierwsze piętro poręcz jest po lewej, czyli jeśli coś wnoszę na górę na półpiętrze muszę to przełożyć do prawej ręki, jeśli chcę się przytrzymać balustrady.  Trudno, wiem  już, że pewnych rzeczy nie przeskoczę.
Potem już tylko ustalenia w sprawie tralek, ponieważ   na każdym stopniu są dwie, czy ścinać jedną u dołu? czy ścinać u góry, poręcz jest przecież montowana pod kątem. Na szczęście wiedziałam, czego chcę i podejmowanie decyzji nie było trudne. Jest prawie tak jak chciałam...
To, że widzę gdzieś piękne schody nie znaczy, że idealne zamontują w naszym domu, najwygodniej i najbezpieczniej jest skorzystać z usług fachowca polecanego przez kogoś, w naszym przypadku nikt nie mógł nam takiego  polecić.





Jeśli będziecie robić schody, to warto być przygotowanym, czyli, wymierzyć, czy macie równą wysokość każdego stopnia i podjąć decyzje:
Z jakiego drewna, czy lakierowane czy olejowane,
jakie podstopnie   drewniane, czy z Mdf,
jakie wykończenie  boków
jaki rodzaj tralek i poręczy
jak połączyć  koniec schodów z podłogą na piętrze, u nas są to panele
Wszystkie powyższe punkty trzeba ustalić z wykonawcą przed decyzją, czy to rzeczywiście on będzie tym wykonawcą.  Jeśli nie, trzeba szukać dalej, najlepiej obejrzeć jego prace.
Temat schodów ze schodami uważam za zamkniętą, a przynajmniej mam taką nadzieję. Dobrze zaczął się ten rok, bo doczekaliśmy się wreszcie drzwi na parter, czekaliśmy pełne 3 miesiące, ale o tym już następnym razem.
Życzę Wam pogody ducha, a wszystkim feriowiczom cudownego wypoczynku.:))
Do następnego razu.:))

niedziela, 7 stycznia 2018

Och, te foremki...

Dziękuję  Wam pięknie za cudowne życzenia, największe wrażenie zrobiła na Was  upadła choinka, dodam, że nie mam kota który by chciał ją ratować:))  po prostu  taka uciekająca choinka nam się trafiła:)) A że kilka bombek się potłukło, to jak sugerujecie naprawdę  na szczęście:))
Dzisiaj o nowej pasji i o tym, co widziałam ostatnio. Przed świętami powstawały nie tylko bombki , ale i doniczki, na które nakleiłam dekory z silikonowych foremek i pomalowałam najpierw na ciemno, a potem suchym pędzlem na jasny kolor. Świeczniki i lusterko (z ramką z plastiku!!!!) upolowałam kiedyś na starociach i pomalowałam je w wyżej wymieniony sposób.
 


Muszę się Wam pochwalić, że w ostatnim tygodniu udało mi się odwiedzić Muzeum Narodowe, zdążyłam na wystawę "Biedermeier"  To styl sztuki użytkowej ale też nurtu w literaturze i malarstwie Europy Środkowej w okresie od 1815 do Wiosny Ludów w 1848r   Nazwę wymyślili satyrycy  parodiując  twórczość bawarskiego poety  Sautera , nazwa początkowo kojarzyła się z naiwnością, zacofaniem, znamionowała wręcz ciasnotę umysłową i konserwatyzm. Dopiero pod koniec XIX w. doceniono znakomite rzemiosło i nowoczesne wzornictwo tego okresu. 
Wystawa prezentowała meblarstwo, złotnictwo, ceramikę, szkło, modę i  malarstwo.  Mnie szczególnie podobały się meble, wiadomo, że ebeniści projektując meble wzięli pod uwagę komfort życia mieszczan. Jak widać poniżej, zwiedzających nie brakowało, z mojej strony tylko kilka zdjęć.
Jestem usatysfakcjonowana tą wystawą, obejrzałam przegląd kilku sfer życia, ciekawa jestem waszego poglądu na ten okres historyczny. Z nauki w liceum pamiętam, że tak naprawdę dla Polaków liczył się romantyzm.



Kochani, życzę Wam miłego tygodnia, spokojnego powrotu do pracy i do codziennych obowiązków.:))
U mnie na pewno  rozpoczęła się epoka  foremkowego szaleństwa!!

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Nie zdążyłam...

złożyć Wam życzeń, kochani. Życzę wobec tego pięknych Poświąt, cudownego roku, spokoju, zdrowia i miłości. Nie udało mi się siąść do komputera przez dwa pracowite tygodnie, w domu  stolarz zakładał schody, nie dość, że  pracował z przerwami,  to w dalszym ciągu schody nie są  ukończone.  Stolarz zaczyna mi się śnić po nocach, wkrótce zapewne dołączą do niego monterzy drzwi, na które czekamy już trzeci miesiąc. Chyba zaczynam bać się snów? Sami wiecie jak trudno żyć w takich warunkach, ale damy radę! 
Po raz pierwszy mieliśmy dużą choinkę pod sam sufit, rozwiesiłam wszystkie ozdoby i bardzo z siebie zadowoleni poszliśmy spać, a w nocy obudził nas rumor. Choinka zbiegła z miejsca postoju, potłukła wiele ozdób i od tej pory będzie pamiętną  choinką upadłą, widoku Wam zaoszczędzę, biedne drzewko przywiązaliśmy do kredensu, kaloryfera i karniszy, nadal stoi, ale kto wie. co jeszcze wymyśli? Oczywiście nie jest już taka piękna.:((
Podsumowując: święta były piękne, rodzina w komplecie, dużo  prezentów, radości i pięknych  chwil, nawet upadłej choince wybaczyliśmy  upadek.



 Kominek z moimi choinkami posłużył jako dodatkowa dekoracja.



Wszystkim, którzy zaglądają do Bibeloteki życzę  samych  pięknych dni w nowym roku, wielu głębokich wzruszeń pośród bliskich i dużo zdrowia.
Niech w tym roku spełnią się Wasze marzenia.:))

Teraz biegnę do Was z życzeniami, Łucjo, dziękuję za miłe słowa troski, dziękuję!

wtorek, 12 grudnia 2017

Proste pomysły ?

Powiedziałabym nawet, że są to bardzo proste pomysły. W tym roku było już trochę  naturalnych ozdób, w końcu zatęskniłam do błyskotek.  W dodatku po raz kolejny udało mi się oczyścić szuflady z zalegających tam ciągle koralików, sznurów "pereł" i tym podobnych ozdób. Jeśli macie trochę takich koralików, które wam się znudziły,  to któraś z moich propozycji na pewno się przyda.  Powstały dwie choinki i arcyproste zawieszki z koralików, które wystarczy nawlec na nitkę. 
Przy pierwszej choince perełki  wbijałam szpilką w styropianowy korpus, to praca dla naprawdę cierpliwych, prosty pomysł okazał się trudny w realizacji, w końcu musiałam uprościć, bo nie we wszystkie  perełki mogłam wbić szpilki.



 



Puchata choinka powstała z pasmanteryjnego wykończenia do zasłon, wystarczy owinąć nimi stożek, nawet nie musimy przyklejać, wykorzystałam zaledwie kilka szpilek.
Bardzo mnie cieszą Wasze komentarze, nie starcza mi czasu, żeby  na nie odpowiedzieć pod postem, ale u Was bywam systematycznie.
Kochani, serdeczności moc  Wam przesyłam.:)) Do następnego razu.!


wtorek, 5 grudnia 2017

Wieniec dla leniwych

W moim rodzinnym domu nie było kalendarzy adwentowych ani wieńców z czterema świecami, najważniejszą i jedyną ozdobą była choinka.  Jedno było pewne, gdy zaczynał się Adwent zaczynał się post i to nie byle jaki. Na straży jego surowości stała moja ukochana Babcia Stefcia, dla której  modlitwa i poszczenie były  nieodłącznym elementem tego czasu oczekiwania. Wszyscy musieliśmy zaakceptować ten stan chcąc nie chcąc. Słodycze? mięsko? zapominaliśmy o takich frykasach na cztery tygodnie. Wiecie jak smakowały takie smakołyki w święta?  Sam zapach wyrobów wędliniarskich przyprawiał o zawrót głowy, wystana w kolejkach szynka smakowała jak najdroższy kawior, a ciasta były pieczone na święta,  można je było skubnąć po przyjściu z Pasterki, bez której nie mogło być Świąt Bożego Narodzenia. Co powiedziałaby moja Babcia na tę rozpustę adwentową, która zapanowała wokół wolę nie myśleć.
Może dlatego dzisiaj, gdy takie  niedogodności dawnego Adwentu zniknęły, z taką radością stroję dom, robię bombki i wieńce i naprawdę  oczekiwanie i przygotowania do  Świąt sprawiają mi moc radości. 
Każdego roku pokazuję kilka wieńców, w tym roku  był już  leśny, a dzisiaj wełniany.  Ciekawa jestem, czy spodoba Wam się moja dzisiejsza propozycja, trochę przekorna, ale bardzo prosta.
Pomysł powstał, gdy wyciągnęłam z pudła uszyte kiedyś poszewki  ze starych swetrów. 
Widać dokładnie z czego skleciłam ten wianek, do poszewki włożyłam słomiany wianek, w środek ustawić można talerz, by świeczki nie były za nisko i obłożyć szyszkami, kuleczkami i liśćmi. Przy okazji ubrałam w skarpetki świece, bardzo się skomponowały w całość.


Kolor niebieski zagościł w salonie, zasłony, obrusy i narzuty są z odzysku.
Kochani pięknych przeżyć Wam życzę i wszystkiego najlepszego.:))

wtorek, 28 listopada 2017

Wieniec- nie- wieniec adwentowy

Dzisiaj  krótki wpis,  zaczęłam dość wcześnie przygotowania do Świąt, ale do Adwentu również.  Las dostarczył mi   szyszek i  kory brzozowej,  a mech rośnie przy drodze, wystarczyło  się tylko po nie schylić.  Tak powstał wieniec-nie -wieniec adwentowy, bo przecież ma w sobie tylko symboliczne 4 świece, kształtem natomiast w niczym wieńca nie przypomina.
Ponieważ lubię poznawać nowe techniki, tym razem prezentuję plastikowe  serca, dopiero się uczę i jak zwykle nie uniknęłam błędów, ale do tego już Was i  siebie  przyzwyczaiłam.:))






Dziękuję  Wam ślicznie za wszystkie komentarze,  za rady i chęć pomocy, jesteście cudowne!
Serdeczności moc Wam zostawiam i życzę miłego przełomu listopada i grudnia.:))

niedziela, 19 listopada 2017

Czas zacząć ozdoby

Nieuchronnie zbliżają się święta, nie zadaję sobie pytania, czy już można się wziąć za tworzenie ozdób, bo bardzo lubię je robić i nareszcie mam na to trochę czasu. W marketach i galeriach przeraża mnie ten zbyt wczesny bożonarodzeniowy nastrój, ale w domowym zaciszu powolutku się rozkręcam. Jestem ciekawa waszego zdania.
Od pięciu lat w  połowie listopada dopada mnie wena tworzenia. W tym roku dopadła ze zdwojoną mocą, bo mimo szarugi i ponurości wokół,   duża ilość  okien w naszym domu  zapewnia   dużo światła i przestrzeni. Dzięki temu po raz pierwszy od wielu lat nie dopadła mnie jesienna depresja, ale zapewne dopadnie, gdy po raz kolejny trzeba będzie te wszystkie szklane powierzchnie  umyć ?! 
Podczas spacerów po lesie zbieram niektóre dary lasu, tym razem znalazłam piękną delikatną korę, z której zrobiłam kolejną choinkę.   Choinki to najprostsze, ale   efektowne ozdoby.
W poprzednich latach ratowałam bombki oklejając je koronką,  w tym roku poszłam dalej, napatrzyłam się na na pomysły blogowych koleżanek, więc zakupiłam foremki silikonowe i masę do ozdabiania. Nie wiem, czy   uda mi się uzyskać pełne zadowolenie z mojej pracy, na razie takie kamienne  bombki mi wyszły, cieszę się, że poznałam  coś nowego  i na pewno to nie koniec zabawy z foremkami.
 


Kolejny raz poległam na dekupażu na bombkach,  nie wiem, czy to wina pośpiechu, czy ten genialny kształt kulisty mi nie odpowiada? Trochę lepiej wyszło na dzwonkach, w których wykorzystałam papier ryżowy ze scenkami rodzajowymi z dziećmi, mojej wnusi na pewno się spodobają.


Dziękuję wszystkim zaglądającym do Bibeloteki, cieszę się z Waszych życzliwych komentarzy na temat wykorzystania  starego atlasu i życzę Wam przyjemnego tygodnia.:))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...